16 marca w Biurze Poselskim Marty Stożek we Wrocławiu odbyło się spotkanie wokół wystawy „Buntowniczki” Lucyny Cwiach. Był to wieczór poświęcony kobietom, ich historii, codziennej sprawczości i prawom, które nie zostały dane raz na zawsze, lecz zostały wywalczone i wciąż wymagają obrony.
Wydarzenie pod hasłem „To nie był prezent, same wywalczyłyśmy” rozpoczęło się od wspólnego oglądania wystawy „Buntowniczki” autorstwa Lucyny Cwiach, znanej jako Rysująca Ręka, oraz rozmów przy poczęstunku. Następnie odbył się panel dyskusyjny, który szybko stał się czymś więcej niż komentarzem do wystawy — przerodził się w rozmowę o prawach kobiet, wspólnocie, widoczności i odpowiedzialności za przyszłość.
Punktem wyjścia do dyskusji były bohaterki przedstawione na planszach wystawy. Lucyna Cwiach opowiadała o kobietach, które przez lata pozostawały na marginesie oficjalnej historii, choć współtworzyły świat nauki, kultury, sportu i społecznych przemian. Jak podkreślała, forma wystawy nie jest przypadkowa. Komiksowo-plakatowy język ma przyciągać uwagę, zwłaszcza młodych odbiorczyń i odbiorców, oraz pomagać zapamiętywać herstorie, o których w szkolnej edukacji wciąż mówi się zbyt mało. Nie chodzi o kolejną „ścianę tekstu”, lecz o obrazy i opowieści, które uruchamiają ciekawość.
Ważnym wątkiem rozmowy było także pytanie o to, kogo i dlaczego pokazujemy w podobnych projektach. Lucyna Cwiach zaznaczyła, że „Buntowniczki” to projekt otwarty, prezentujący różne drogi kobiecej sprawczości. Niezależnie od pozycji społecznej, z jakiej startowały bohaterki, ich biografie prowadzą do wspólnego wniosku: kobiety, nawet jeśli pozornie miały więcej możliwości niż inne, również musiały mierzyć się z ograniczeniami swojej epoki.
W panelu prowadzonym przez posłankę Martę Stożek, obok Lucyny Cwiach, udział wzięły Anna Kowalczyk-Derlęga — obrończyni praw człowieka, aktywistka i uczestniczka protestów — a także młode kobiety wnoszące do rozmowy perspektywę swojego pokolenia: rzeczniczka okręgu wrocławskiego Partii Razem Anna Gajdzińska, członkini rady okręgu wrocławskiego Agnieszka Żuk oraz Milena, córka autorki wystawy. To właśnie międzypokoleniowy charakter spotkania stał się jedną z jego największych sił.
W trakcie dyskusji padały nazwiska inspirujących kobiet, ale jeszcze mocniej wybrzmiała myśl, że najważniejsze feministki to często te, które są najbliżej nas: koleżanki z pracy, związków zawodowych, uczelni, ulicznych protestów i codziennego życia. Rozmowa pokazała, że feminizm nie jest abstrakcyjną ideą ani ozdobnym hasłem, lecz praktyką wsparcia, wiedzą o własnych prawach i solidarnością w sytuacjach kryzysowych.
Anna Gajdzińska przypomniała, że po protestach z 2016 i 2020 roku podstawowe postulaty kobiet wciąż pozostają niespełnione. Nadal brakuje realnego prawa do decydowania o sobie, rzetelnej edukacji seksualnej, poszanowania praw pacjenckich oraz godnej opieki medycznej. W tym kontekście szczególnie wyraźnie zabrzmiało przekonanie, że prawa kobiet wymagają nieustannego zaangażowania i społecznej mobilizacji.
Marta Stożek mówiła z kolei o potrzebie siostrzeństwa rozumianego bardzo konkretnie — jako wspólnego działania ponad niepotrzebnymi podziałami. Zwróciła uwagę, że kiedy środowiska walczące o równość rozpraszają energię na wzajemne spory, zyskują ci, którzy chcą ograniczać prawa kobiet. Dlatego tak ważne są wspólnota, wzajemne wsparcie i organizowanie się, także w polityce. Zmiana nie dzieje się sama — trzeba ją wywalczyć, a później konsekwentnie utrzymać.
Milena mówiła o kobietach, które przełamują stereotypy dotyczące wyglądu, wagi i „właściwej” kobiecości, pokazując, że siła i sprawczość mogą być źródłem radości, a nie społecznej kontroli. Agnieszka Żuk zwróciła uwagę na potrzebę większej widoczności kobiet w przestrzeni publicznej — w nazwach ulic, na pomnikach, ale też w codziennych rozmowach, w których kobiety zbyt często są uczone, by zajmować mniej miejsca i mówić krócej. Anna Kowalczyk-Derlęga przypomniała natomiast o współczesnych bohaterkach oporu, zwłaszcza kobietach z Białorusi, które za swoją odwagę zapłaciły przymusową emigracją i niemożnością powrotu do domu.
W części poświęconej przyszłości pojawiły się bardzo konkretne postulaty: legalna i bezpieczna aborcja, godna opieka ginekologiczna i okołoporodowa, silniejsze prawa pracownicze, większa obecność kobiet w polityce, edukacji oraz bardziej sprawiedliwa reprezentacja w przestrzeni publicznej. Obok tych postulatów wybrzmiało także marzenie najbardziej podstawowe: o świecie opartym nie na przemocy, dominacji i lęku, lecz na partnerstwie, empatii i wzajemnym szacunku.
Spotkanie w Biurze Poselskim Marty Stożek było przypomnieniem o rzeczy najważniejszej: prawa kobiet nie są prezentem. Nie zostały dane z dobrej woli systemu ani historii. Zostały wywalczone przez odważne, solidarne i zdeterminowane kobiety, które nie godziły się na milczenie i niewidzialność. Dlatego również dziś wymagają naszej uwagi, pamięci i działania.





